Moja niedziela godzina po godzinie

Nadszedł dzień publikacji ostatniego wpisu z wyzwania organizowanego przez Kasie (worQshop i antilight) i muszę przyznać, że trochę się z tego cieszę, bo jednak dokumentowanie swojej codzienności co do godziny to męcząca sprawa, a co dopiero opisywanie tego później na blogu. Niemniej jednak bardzo się cieszę, że wzięłam w nim udział!

8.20

Ta niedziela zaczęła się wyjątkowo wcześnie (na szczęście, bo i tak nie mogłam spać) i o 8.20 jadłam już śniadanie, żeby chwilę później ruszyć do stajni.

IMAG1296

9.30

Zwarte i gotowe ruszamy w niedzielny terenik. Pogoda piękna, słońce świeci, a łąka rano pachnie niesamowicie. Szkoda tylko, że much tak dużo!

IMAG1298

10.30

Terenujemy się dalej, a raczej po przejechaniu 10 km powoli wracamy do domu. Konie wybiegane, jeźdźcy usatysfakcjonowani.

IMAG1299

11.30

Mokry, więc nie do końca szczęśliwy Kaszmir, idzie na mlecze, na które dzisiaj zasłużył. Nie w pełni, bo przecież patrzenie pod nogi to trudna sprawa.

IMAG1300.jpg

12.30

Czas na słodkie drugie śniadanie – ciastka z ciasta francuskiego z rabarbarem i polewą krówkową. Pychota!

IMAG1301

13.30

Walczę z filmem, w którym pokazałam moją sobotę godzina po godzinie – link znajdziecie poniżej. Na szczęście otoczenie sprzyjające pracy!

IMAG1302

14.20

Szkoda marnować takie piękne słońce, kiedy nogi proszą się o opalenie. Porzucam laptopa i przenoszę się z książką na materac.

IMAG1306

15.30

Przyszedł czas na obiad, dzisiaj mamy domową chińszczyznę z makaronem sojowym.

IMAG1308

16.30

Film zmontowany, więc dogrywam do niego głos. Jak na złość trąbią pociągi i wszędzie jeżdżą motory.

IMAG1309

17.30

Powrót do ogródka, trochę czytania książki i trochę nauki francuskiego, chociaż to pierwsze znacznie przeważa. Ups!

IMAG1310

19.30

Ku radości Kwiczy postanowiłam ją trochę poniańczyć i obdarować ją miłością, a Kwicza postanowiła zjeść moje koraliki z bluzki. Prawie udany deal, co nie?

IMAG1311

20.30

Ktoś chyba zapomniał, że następnego dnia jest poniedziałek i wypadałoby mieć coś do jedzenia. W pogotowiu zawsze jest kokosowa jaglanka z mojego sprawdzonego przepisu.

IMAG1312

21.30

Czuję się kompletnie niegotowa na nadchodzący tydzień, więc próbuję się trochę zorganizować i spakować, bo w poniedziałek o 6 rano może mi się trochę pozapominać. Później chwilę oglądam film i tak kończy się ostatni dzień mojego tygodnia godzina po godzinie.

IMAG1314

Pozostałe dni godzina po godzinie:

Dzięki temu wyzwaniu zdałam sobie sprawę przede wszystkim z tego, że dodanie wpisów na bloga codziennie jest dla mnie na dłuższą metę niewykonalne, ponieważ pochłania to zbyt dużo czasu. Nauczyłam się też, że nie warto montować filmu na szybko, bo wtedy wszystko się zawiesza, a działanie pod aż taką presją do najprzyjemniejszych nie należy, dlatego film na kolejną niedzielę już czeka gotowy na kanale.

Odnośnie mojej organizacji to chyba nie odkryłam nic, czego już bym wcześniej nie wiedziała i nad czym bym nie pracowała. Chociaż zauważyłam, że zajmuję się 100 rzeczami na raz, które rozgrzebuję, ale końca jakoś nie widać. I kolejny giga wniosek – piękna pogoda to trochę mój wróg, bo nie mogę usiedzieć w domu, a w ogródku nauka idzie mi co najmniej marnie 😉

Reklamy

2 thoughts on “Moja niedziela godzina po godzinie

  1. Wyzwanie mi się bardzo podobało. Niestety uświadomiłam sobie, że trochę się wstydzę robić zdjęcia wciąż i wszędzie i dlatego udokumentowałabym tylko 1/3 swojego dnia.
    Piękne konie!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s