Mój wtorek godzina po godzinie

Był poniedziałek, więc przyszedł czas na pokazanie mojego wtorku, który nie należy do moich ulubionych dni tygodnia. Z jednej strony mogę pospać dłużej a z drugiej kończę zajęcia na uczelni dosyć późno i niestety do tego te ostatnie są baaardzo nudne.

7.30

We wtorki statystycznie w 80% brakuje mi czasu i biegnę na pociąg, dlatego staram się wstawać wcześniej i mieć na wszystko czas np. na pyszne śniadanie – tym razem chałkę w jajku i płatkach migdałowy z dżemem malinowym i kakao. Dzisiaj dla odmiany wstałam za wcześnie i miałam 20 minut wolnego. I bądź tu człowieku mądry!

IMAG1219.jpg

9.02

Wsiadam do pociągu i jadę na zajęcia. Zanim wsiadłam do pociągu, świeciło piękno słońce, a jak 25 minut później wysiadłam z metra padał śnieg. Taki piękny maj, proszę Państwa!

IMAG1220.jpg

9.45

Zaczynam zajęcia z francuskiego – kompetencje zintegrowane, czyli takie wszystko. Gramatyka, pisanie, czytanie, słuchanie mówienia. Później mam wypowiedź ustną i pisemną, na której piszemy devoir sur table, ja wybrałam list formalny i narzekałam na reklamy.

IMAG1222.jpg

12.40

Korzystając z tego, że wcześniej skończyłam pisać, zjadam moją pyszną lunchową sałatkę (będzie przepis) i przeglądam gramatykę z francuskiego.

IMAG1223.jpg

15.05

Po szalonej jeździe moim ulubionym autobusem 127, który budzi we mnie nieistniejącą chorobę lokomocyjną, dojeżdżam do centrum. Zahaczam o Flying Tiger, gdzie kupuję nowe pędzle i idę na zajęcia z angielskiego.

IMAG1224

15.50

Korzystając z okienka, urządzam w sali mobilne biuro i piszę wczorajszy wpis o poniedziałku godzina po godzinie. Dzięki temu mam więcej wolnego czasu w domu.

IMAG1226

17.30

Koniec zajęć na wtorek! Koniec zajęć na ten tydzień! Tak, właśnie zaczęłam kolejny długi weekend. Na dworzu zimnica, więc szybko wracam do domu.

IMAG1227.jpg

18.50

Czas na późną obiado-kolację, czyli rozgrzewający, domowy rosół z koperkiem – idealny przy takim wietrze. Później marnuję trochę za dużo życia na Instagramie i Snapchacie.

IMAG1229.jpg

19.50

Odpalam moje biuro w domu i publikuję wpis o poniedziałku godzina po godzinie. Towarzystwo mam doborowe – herbatę z cytryną i cukrem, bo ciągle nie mogę się nagrzać. Gdzie jest maj?!

IMAG1230.jpg

20.50

Nadal w moim biurze, ale zamieniłam herbatę z cytryną na tę z pokrzywy, którą staram się pić codziennie. Obrabiam zdjęcia, piszę wpis, który właśnie czytacie i dodaję poniedziałkowy zachód słońca na Instagram.

IMAG1231.jpg

22.50

Koniec pisania, wieczorna toaleta, olejek na paznokcie i czas na trochę czytania przed snem, czyli „Londyn” Edwarda Rutherfurda. Niestety czytanie nie trwa zbyt długo, bo oczy same się zamykają, mimo że książka jest cudowna!

IMAG1232

Jak Wam minął wtorek?

Mój był „sponsorowany” przez zdecydowanie za niską temperaturę i liczę na to, że uda mi się Wam pokazać też jakiś prawdziwie wiosenny dzień.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s