Moje miesięczne cele – podsumowanie marca i plany na kwiecień

Pierwszy wiosenny miesiąc już za nami. Coraz cieplejsza pogoda i coraz więcej słońca z pewnością dodają mi energii, a głowę mam pełną pomysłów. Jednak, czy rzeczywiście realizacja marcowych planów rzeczywiście poszła mi tak pięknie, kolorowo i szybciutko? Zapraszam na podsumowanie miesiąca!

Obiecałam Wam z jednym z postów na Facebooku, że nie poruszę więcej tematu mojego czasu, więc odsyłam Was do tego wpisu, jeśli jesteście ciekawi o co chodzi. Muszę Wam jednak zdradzić, że mój sposób na razie się sprawdza i wszystko dobrze się układa, a ja mam trochę spokojniejszą głowę i nowe pomysły mogą do niej wpadać i się rozgościć. Wiosna bardzo dobrze na mnie wpływa, alergia nawet mi nie przeszkadza aż tak bardzo i aż chce się siedzieć na dworze albo na koniu.

Zrzut ekranu 2017-03-30 o 16.08.32.png

W marcu byłam też na koncercie Amy Macdonald, o czym z resztą wspominałam Wam w marcowym Tu i teraz. Jednak zobaczenie tej artystki na żywo jest nieporównywalnie lepsze niż słuchanie z płyt, których od czasu koncertu nawet nie włączam, bo wiem, że głos by mnie rozczarował. Mam kilka nagrań z koncertu i przygotowuję dla Was filmową relację z tego wydarzenia, która pojawi się za tydzień albo dwa na kanale.

Zrzut ekranu 2017-03-30 o 16.10.50.png

Czas przejść do rozliczenia się z marcowymi celami i przedstawienia planów kwietniowych, których przybywa, jak pięknej zielonej trawy wszędzie wokół.

Blog i social media

Pierwszym celem na marzec było zaprezentowanie Wam nowej serii na blogu. Plan ten zrealizowałam mocno na styk, bo wpis ukazał się dopiero w ostatnim możliwym terminie, czyli w czwartek. Wydaje mi się, że nie byłoby go, gdyby na tej liście wpisany nie był. Drugim planem było dodawanie zdjęć na Clanestina Fotograficznie i zdjęcie ukazało się jedno. Dało mi to do myślenia i stwierdziłam, że prowadzenie tej strony nie sprawia mi żadnej przyjemności, dlatego na razie będę trwała w jej zawieszeniu. Kto wie, może kiedyś tam wrócę i zostanę na dobre.

Zrzut ekranu 2017-03-30 o 16.29.00.png

Moje plany w kwietniu związane z tą kategorią to:

  • ujednolić moje konto na Instagramie, które nie wiem czemu, rozjechało się mocno w ciągu ostatniego miesiąca i znowu nie wygląda tak, jak bym chciała, zresztą zobaczycie to na zdjęciu poniżej…
  • rozruszać Facebooka, którego fanką nie jestem i ciągle nie mogę się z nim dogadać. Jednak po statystykach bloga widzę, że wiele osób zagląda do mnie właśnie po kliknięciu na FB, więc chciałabym, żeby moje posty na Facebooku były dla Was ciekawe. Taki jest plan!
  • zmienić zdjęcia to punkt, nad którym zastanawiałam się, czy Wam opisywać czy sprawić Wam niespodziankę. Stwierdziłam jednak, że jak napiszę, to głupio będzie plany nie zrealizować, więc chwalę się i liczę na to, że niedługo zdjęcie będzie pasowało do wystroju bloga.

Zrzut ekranu 2017-03-30 o 19.03.47.png

Studia

W marcu plan prosty – uczyć się języka 1h dziennie i być na bieżąco ze wszystkim. Muszę przyznać, że bycie na bieżąco może być naprawdę problematyczne i w pierwszej połowie miesiąca szło mi to tragicznie. Zaległości miałam jeszcze większe niż w czasie, kiedy nie chciałam być na bieżąco. Ostatecznie wygrzebałam się z zaległości i teraz jestem na bieżąco! Z nauką języka przez godzinę poszło mi średnio tzn. z 31 godzin uczyłam się 19, ale nie było to tak, jak to sobie wyobrażałam, więc w kwietniu chciałabym na tym więcej popracować, więc moje kwietniowe cele to:

  • 4h tygodniowo nauki języka extra, czyli innej nauki niż z zajęć na zajęcia. To jest rodzaj nauki, który chciałam wprowadzić w marcu i niestety mi się do nie udało, dlatego w kwietniu chciałabym 2 godziny w tygodniu poświęcam na dodatkową naukę francuskiego i kolejne 2 na naukę hiszpańskiego.
  • oddać wszystkie pracy z kursu z literatury amerykańskiej, ponieważ w kwietniu kończę te zajęcia i niech żyją wolne środy w maju. Jednak zanim będę się cieszyć z zaliczenia, muszę przeczytać jeszcze kilka lektur i o każdej z nich napisać stosunkowo krótką pracę. Do dzieła!

Jeździectwo

W tej kategorii realizacja planów poszła mi bardzo dobrze i najlepiej ze wszystkich kategorii. Pierwszym moim celem były wyjazdy do stajni minimum 4 razy w tygodniu, czyli 18 razy w miesiącu. Ładnie zaznaczałam to w kalendarzu i martwiłam się, że zabraknie mi jednego dnia. Na szczęście udało mi się ten dzień nadrobić wczoraj popołudniu (spodobały mi się piątkowe popołudnia w stajni!) i na styk zaznaczyłam wszystkie kratki. Drugim celem było ułożenie planu treningowego i muszę przyznać, że bardzo się cieszę z tego pomysłu. Plan genialnie mi się sprawdził i na kwiecień też na pewno go ułożę, bo dzięki niemu praca układa nam się zdecydowanie lepiej i nigdy się nie nudzimy.

W kwietniu chciałabym:

  • zacząć skakać parkury, ponieważ przeszkody są już na placu na zewnątrz, a my rozskakaliśmy się trochę i możemy pójść krok dalej. Jak wszystko dobrze pójdzie, to będę miała podczas skoków pomoc z ziemi, więc pewnie pojawią się fotorelacje, a może nawet filmiki…
  • przeczytać jedną książkę jeździecką, ponieważ mam ich dość pokaźną kolekcję, ale z nich nie korzystam. Czas to zmienić i znowu wrócić do odrobiny teorii, a może trafię na jakieś ciekawe pomysły treningowe.

IMG_20170309_164111

Pozostałe

Na koniec kategoria, w której mam sporo planów, ale najpierw kilka słów o planach z marca. Chciałam przeczytać „Londyn” E. Rutherfurda i oczywiście tego nie zrobiłam. Nie wiem, co sobie myślałam pod koniec lutego, ale ten cel był skazany na porażkę i na razie go odraczam, bo muszę przestać czytać 5 książek na raz i wtedy usiądę do „Londynu”. Na chwilę obecną będzie pięknie zdobił moją szafkę nocną.

Drugim celem był brak zakupów w marcu, który udało mi się grzecznie utrzymać do… ostatniego tygodnia, w którym zamówiłam plecak (i już go kocham, chociaż użyłam go raz!). Plecak chciałam kupić od dawna, ale nie wiem z jakiego powodu go odwlekałam na maj, chociaż potrzebuję go teraz, kiedy moje plecy płaczą, gdy w torbie noszę laptopa. Muszę przyznać, że mój zakaz kilkukrotnie mnie uratował w Tigerze przed zakupem na-pewno-niezbędnej taśmy wielkanocnej czy innej pierdoły, której na pewno nie potrzebuję.

Zrzut ekranu 2017-03-30 o 19.06.24.png

Moje cele na kwiecień:

  • rowerowe piątki albo inne dni tygodnia, byle raz w tygodniu jeździć na rowerze. Robi się coraz cieplej, a mi coraz bardziej brakuje wycieczek rowerowych z wakacji. Piątki to dni, kiedy raczej do stajni nie jeżdżę, bo szkoda mi zostawiania Kaszmira na cały dzień w boksie, więc idealnie nadają się na rower.
  • pójść na zdjęcia na Starówkę to punkt, który od dawna tłucze mi się po głowie, ale jakoś nie mogę się zebrać. Kiedy jeżdżę autobusem na zajęcia, podziwiam niektóre z ładnych budynków w tej brzydkiej Warszawie, które aż się proszą o zdjęcia. Dlatego jedno ze słonecznych okienek chciałabym poświęcić na spacer z aparatem i dużo zdjęć.
  • polubić się z maseczkami, bo rok temu kupiłam sobie zieloną glinkę, żeby robić z niej maseczki i skończyło się na jednej czy dwóch. Ostatnio po lekturze jednego z postów na blogu A dreamer’s life wygrzebałam glinkę i zaczęłam jej używać raz w tygodniu. W kwietniu chciałabym do mojej pielęgnacji twarzy dołączyć jeszcze maseczkę odżywiającą, ale najpierw muszę ją w drogerii znaleźć albo zamówić przez Internet.

Na początku nie miałam pomysłów na cele, a teraz widzę, że uzbierało się ich całkiem sporo. Nie pozostaje mi nic innego, jak prosić Was o kciuki, żeby mi się wszystko udało i trzymam kciuki za Was, żeby plany Wam się łatwo realizowały w kwietniu 🙂

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s