#28 Kaszmirowy Końsweek… + moje sposoby na przetrwanie linienia

W ostatnim Końsweeku narzekałam na to, że Kaszmir gubi sierść, a dokładniej gubi tonami. Sierść jest wszędzie, nawet w moim etui na telefon, dlatego oprócz standardowej dawki newsów, w dzisiejszym wpisie dzielę się z Wami moimi sposobami na łatwiejsze przetrwanie linienia.

Zacznę od nowości. Od ostatniego wpisu w terenie byliśmy już dwa razy. . Przyszło ciepło, ścieżki w lecie na dobre stopniały i można szaleć. Kaszmirowi wszystko wydawało się nowe i przerażające, bo przecież bez śniegu to zupełnie inny las. A do tego białe słupki są jeszcze bielsze i gryzą jeszcze mocniej. Wreszcie da się galopować długą ścieżką, która ma co najmniej 1 km, ale jej mierzenie mamy dopiero w planach. Kaszmirowi przypadła rola prowadzącego, więc galop przypominał bardziej serpentynę niż jazdę po prostej drodze, ale za drugim razem było już lepiej i skończyło się na lotnych zmianach nogi co straszydło. Czwartkowe tereny staną się chyba naszą ulubioną tradycją!

IMAG0999.jpgPonieważ w czwartki jeździmy w tereny dopiero popołudniu, nie chcę, żeby Kaszmir do 14.30 kisił się w boksie, kiedy koledzy szaleją w najlepsze. Dlatego Siwy od rana idzie na pastwisko, a później trzeba go ściągać. Muszę przyznać, że w zeszłym tygodniu bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo przyszedł do mnie, a do tego, kiedy stado ruszyło galopem z jednej części pastwiska na drugą, to odgalopował tylko kawałek i wrócił. Byłam w ciężkim szoku! Jak to możliwe, że był taki kochany, to nadal nie potrafię wyjaśnić, ale dla równowagi dodam, że chwilę później prawie ugryzł mnie w palec i miałam siniaki na dłoni. Tyle było miłości…

W sobotę próbowaliśmy pracować na dworze, ale pozostawię to raczej bez komentarza, bo była to walka od przetrwanie przed byciem zrzuconą i byciem zmokniętą. Kaszmir znowu bał się dosłownie wszystkiego, więc ciężko nazwać to, co robiliśmy pracą ujeżdżeniową.

Z tej okazji też nie wsiadałam w niedzielę, bo wiatr był bardzo silny i mielibyśmy kolejną godzinę szarpaniny. Niedzielne podskoki nie się zmarnowały i poskakaliśmy sobie wczoraj korzystając z pustek w środy rano i z wolnej hali. Realizując kolejny punkt z naszego planu treningowego, ustawiłam Kaszmirowi szereg gimnastyczny. Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio skakaliśmy taką kombinację, co zresztą było widać po tym, jak długo zajęło nam odnalezienie dobrego rytmu. A później, jak już się Kaszmir rozpędził, to cieszyłam się, że ściany nas ograniczają, bo trochę brakowało kontroli. Myślę, że Kaszmirowemu bardzo dobrze zrobią takie ćwiczenia i mięśnie zadu zaczną się poprawiać.

IMG_20170322_114049_194

Na koniec to, co obiecywałam, czyli moje sprawdzone sposoby na łatwiejsze przetrwanie linienia:

  • Dobry ubiór

Ubranie wbrew pozorom gra tutaj bardzo istotną rolę, ponieważ jedne materiały łatwiej zbierają sierść niż inne. Na czas linienia na dobre pożegnałam się z polarem, bo uwierzcie mi, że nie ma nic gorszego niż sierść powbijana w ten materiał. Za nic nie da się jej wyczyścić, dlatego wybieram gładsze materiały, z których łatwiej strzepać siwe włoski.

  • Odpowiednia szczotka

Te z długim włosiem w dużej mierze odpadają, bo będzie mieli taki efekt, jak na zdjęciu po lewej. Oczywiście możecie się bawić w czyszczenie szczotek z długim włosiem metalowym zgrzebłem (ja używam do tego kopystki), ale możecie też po prostu użyć gumowego zgrzebła. Idealnie się sprawdzi, bo dzięki swojej konstrukcji żadnego włosy nie utkną pomiędzy jego włosami czy igiełkami. Dodatkowo dobrze czyści zaklejki i błoto, więc na czas zmiany sierści w mojej skrzynce jego obecność jest obowiązkowa.

collage

  • Częste wyczesywanie

Proste – im częściej będziecie czesać, tym szybciej wyczeszecie cały bałagan. Nie mówię, że nagle cudownie po dwóch dniach Wasz koń skończy linieć, ale regularne czesanie na pewno proces przyspieszą.

IMG_20170318_105905_669

  • Czyszczenie na dworze

Gdzie jest sierść, kiedy się ją wyczesuje? Tak, wszędzie! Dlatego dla mnie czyszczenie w boksie w żadnym razie nie wchodzi w grę, ponieważ sierść i jedzenie to bardzo złe połączenie. Zawsze czyszczę Kaszmira na korytarzu i regularnie wszystko zmiatam, żeby jak najmniej się roznosiły kłębki sierści. Dlatego dobry rozwiązaniem jest czyszczenie poza stajnią, dzięki temu sierść leci w świat, a nie w siano czy słomę.

  • Mokre chusteczki

Używam ich przede wszystkim do zbierania kurzu, bo zgrzebło gumowe tak dobrze kurzu i piachu nie zbiera. Mokre chusteczki powodują, że sierść mniej się elektryzuje i zbija się w kłębki, zamiast latać , jak szalona po okolicy. W ogóle mokre chusteczki to ogromni sprzymierzeńcy jeźdźców i warto się z nimi zaprzyjaźnić nie tylko w czasie zmiany sierści.

Troszkę długi przyszedł ten dzisiejszy Końsweek, ale mam nadzieję, że moje porady ułatwią Wam życie i zmniejszą sierściuchowy chaos 😉

Reklamy

2 thoughts on “#28 Kaszmirowy Końsweek… + moje sposoby na przetrwanie linienia

  1. Poproszę o porady jak przetrwać w domu z dzieckiem, którego siwy koń właśnie gubi sierść. Dodam, że sierść jest wszędzie: na podłodze, w pralce, a nawet na stole. Koszmar. Będę wdzięczna za wszelkie sprawdzone sposoby:))))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s