Moje miesięczne cele – podsumowanie lutego i plany na marzec

Z jednej strony chciałabym zacząć ten wpis stwierdzeniem, że luty był jeszcze krótszy niż się tego spodziewałam po jego mniejszej ilości dni. Z drugiej jednak zastanawiając się, ile udało mi się w tym miesiącu zrobić, widzę, że jest tego naprawdę dużo, bo luty od początku do prawie ostatniego dnia był bardzo aktywnym miesiącem.

Początek lutego to oczywiście sesja. Pisałam w tym semestrze tylko 3 (albo aż!) egzaminy, ale kosztowało mnie to naprawdę dużo energii. O tym napiszę więcej w piątkowym wpisie, w którym podsumuję pierwszy semestr na studiach. Dodam tylko, że wszystkie egzaminy zdałam w pierwszym terminie (jakim cudem literaturę amerykańską to nadal nie wiem) i rozpoczęłam swoje ferie zimowe.

Muszę przyznać, że są to chyba pierwsze ferie zimowe w moim życiu, po których nie czuję, że zmarnowałam czas. Zwykle czułam ten niedosyt, że miałam tyle wolnego, ale minęło na głupotach, zanim zauważyłam, że się na dobre zaczęło. Tym razem udało mi się zrobić prawie wszystko, co chciałam, a właściwie wszystko, bo jedne rzeczy zastąpiłam drugimi. Odpoczęłam, świetnie się bawiłam i obrobiłam. Idealnie!

imag0893

Ostatni tydzień lutego był dla mnie chyba najcięższy. Jak pisałam na początku miesiąca, zostałam przyjęta do programu wolontariuszy podczas warszawskiej Cavaliady. Oczywiście było super, mimo że przypłaciłam to rozwalonym gardłem i niezłymi zakwasami w nogach. Poznałam kolejnych świetnych ludzi i wreszcie udało mi się zobaczyć to wydarzenie „od środka”. Kolejna porcja wspaniałych wspomnień zostanie ze mną i mam nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się naszą ekipą z rozprężalni.

Mam też jeden wniosek, które nie jest tak piękny kolorowy. Cavaliada zbiegła się z rozpoczęciem drugiego semestru na studiach, a ja przeceniłam swoje siły. Od środy do niedzieli właściwie tylko spałam w domu i więcej w nim nie bywałam, a do tego niska temperatura i przeciągi mocno odbiły się na moim zdrowiu. Niestety dorobiłam się też sporych zaległości na studiach, choć byłam na wszystkich zajęcia. Zafundowałam sobie ostry maraton, chyba zbyt ostry, jak dla mnie i przed kolejnym rokiem będę musiała się naprawdę zastanowić, czy to jest warte zachodu i czy warto zapewniać sobie taką ostrą zabawę.

cav

Miesięczne cele:

Kończę już to moje luźne podsumowanie i wracam do tematu celów, który było sporo i na kolejny miesiąc też kilka jest.

Blog i social media

Drugi miesiąc z rzędu nie udało mi się osiągnąć ważnego blogowe celu, czyli uporządkowania ikon i tagów we wpisach, nad czym bardzo ubolewam i liczę, że wkrótce już będę miała to za sobą. Nagrywanie filmów na YT poszło mi bardzo dobrze i na moim kanalena moim kanale opublikowałam 3 filmy, a kilka nadal czeka na zmontowanie.

Na marzec mam dwa cele w tej kategorii:

  • rozpocząć nową serię na blogu, której tematu nie chcę Wam jeszcze zdradzać, ale chcę, żeby choć jeden z wpisów pojawił się w marcu na blogu.
  • wrócić do dodawania zdjęć na Clanestina Fotograficznie, która obumarła od wakacji. Na szczęście po Cavaliadzie mam kilka ciekawych kadrów i z chęcią się nimi podzielę ze światem, żeby ją rozruszać co nieco.

dsc_0003

Studia

Luty miał być odpoczynkiem od studiów i moim jedynym celem było przeczytanie „Rewolucji w uczeniu”, czego nie zrobiłam. Jestem w mniej więcej połowie książki i myślę, że w ciągu dwóch tygodni ją skończę, ale lutowego celu nie zrealizowałam.

W marcu cele mam dwa cele, ale bardzo poważne:

  • 1h nauka języka dziennie, bo w letniej sesji będę miała egzaminy tylko z praktycznej nauki języka (francuskiego i hiszpańskiego), a do tego muszę się uczyć po prostu systematycznie, bo dużo zapominam ucząc się na ostatnią chwilę. W marcu chcę się mocno do tego przycisnąć i uczyć się raz jednego, raz drugiego języka.
  • być na bieżąco za wszystkim, ponieważ, jak już pisałam wyżej, po pierwszym tygodniu nowego semestru zdążyłam nabawić się niezłych zaległości i dlatego chcę je możliwie, jak najszybciej nadrobić i nie zostać w tyle po raz kolejny, bo jest to dla mnie bardzo frustrujące i kosztuje mnie to sporo nerwów.

Jeździectwo

W tej kategorii udało mi się najlepiej zrealizować cele, bo zrobiliśmy Kaszmirowi zęby ku jego radości ogromnej, a do tego oddałam wreszcie czapraki do prania, teraz muszę się zmobilizować i je odebrać.

W marcu chciałabym poważnie zabrać się za Kaszmira i mocno wdrożyć go w trening, dlatego moje cele to:

  • być w stajni minimum 4 razy w tygodniu, a najlepiej 5, ale ten jeden dzień będzie trudny, bo często w piątkowe popołudnie już mi się nie chcę wyjść z domu po południe. Mam nadzieję, że dłuższy dzień będzie moim sprzymierzeńcem
  • ułożyć plan treningowy, żeby uniknąć przypadkowych jazd i dodatkowo kopnąć się na rozpęd w piątki. Jeszcze nie wiem, jak ten plan będzie wyglądał, ale pokażę Wam go w najbliższym Kaszmirowym Końsweeku.

dsc_1676

Pozostałe

W lutym w tej kategorii miałam najwięcej planów i muszę przyznać, że w przeważającej części udało mi się je zrealizować. Książek przeczytałam 3 sztuki, ale dwie pozostałe do połowy, więc bardzo się z tego cieszę, a niedługo napiszę Wam o moich ostatnich lekturach. Styczniowe zdjęcia do albumu, który na bieżąco uzupełniam w tym roku, wywołałam. Na razie zdobią mi tablicę, ale jak wybiorę i wywołam te lutowe, to wkleję je do albumu. Wakacyjny album uzupełniłam na tyle na ile mogłam, bo okazało się, że mam za mało zdjęć, a do wywołania wysłałam dzień wcześniej, więc album czeka na dokończenie w najbliższym czasie. Ostatnim punktem było zrealizowanie celów z mojej listy zadań na ferie zimowe, co udało mi się spełnić w 16/21, czyli nawet lepiej niż nieźle, tym bardziej, że część z nich jest po prostu niedokończona.

Moje marcowe cele to:

  • żadnych zakupów, oprócz takich naprawdę niezbędnych, jak na przykład paliwo. Zawsze kupuję jakieś pierdoły, bez których mogę się obejść, ale czemu by nie kupić, skoro na pewno się przyda. W marcu przechodzę zakupowy detoks!
  • przeczytać „Londyn” Edwarda Rutherfurda, ponieważ czeka na mnie od Bożego Narodzenia i czas się wreszcie za nią zabrać, bo wiem, że będzie super, a cały czas to odwlekam, bo czytam coś krótszego i szybszego.

 

To już wszystkie moje cele na ten miesiąc i żywię ogromne nadzieje, że uda mi się je w pełni zrealizować. Marzec i pierwsze ciepłe dni to czas, kiedy dostaję ogromnego kopa energetycznego i mam aż za dużo energii, którą muszę zużywać na różne sposoby, więc realizacja celów z mojej listy do doskonały sposób.

A Wy planujecie coś specjalnego na marzec?

Reklamy

One thought on “Moje miesięczne cele – podsumowanie lutego i plany na marzec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s