Jeździeckie ABC – pies w stajni

Zwierzęta i stajnie to na pewno dwa nierozłączne elementy. Tym razem jednak pisząc o zwierzętach, nie mam na myśli koni. Jak zauważyliście po tytule, chciałabym zwrócić uwagę na trochę mniejsze czworonogi, które zawsze są w stajni, choć często nie wiadomo skąd i dlaczego.

163222552

I o ile psy, które same przyszły do stajni i jakoś się zadomowiły, nie sprawiają większego problemu, o tyle te, które przyjeżdżają ze swoimi właścicielami, to już spory problem.

Te pierwsze, ze względu na to, że są przez ludzi udomowione tylko w pewnym stopniu, zachowują większą rezerwę, dbają o siebie, nie pchają się tam, gdzie im nie wolno. Po prostu znają swoje miejsce w szeregu, przyjdą się czasem przywitać, sprawdzą czy nic się dla nich nie ma, ale nie przeszkadzają w normalnym użytkowaniu stajni.

Z tymi drugimi już jest niestety trochę gorzej, a czasami zdecydowanie dużo gorzej. Psy, które większą część swojego życia spędzają w pomieszczeniach, na dworze i otwartej przestrzeni (pastwiska, padoki, ujeżdżalnie) po prostu dostają świra i postanawiają wybiegać całą energię zmagazynowaną przez tydzień lub kilka dni. Biegając więc w tę i z powrotem powodują wokół siebie niemały chaos i poważnie zagrażają bezpieczeństwu.

screenshot_20160715-221413

Konie to zwierzęta z natury bardzo płochliwe, bo to one zawsze były atakowane przez drapieżniki. A czym dla konia jest pies wybiegający znienacka? Drapieżnikiem, którego od którego należy uciec albo w ostateczności zaatakować. Niestety w takich momentach zazwyczaj wygrywa instynkt i mogą nie zwrócić uwagi na człowieka, które znajduje się w pobliżu.

Z własnego doświadczenia wiem, jak bardzo psy przeszkadzają i irytują. Po pierwsze dlatego, że Kaszmir bardzo nie lubi psów i często je atakuje w obronie własnej. Przekonałam się o tym trochę boleśnie, gdy podczas lonżowania towarzyszył mi piesek, który biegał za sznurkiem od bata. W pewnym momencie, gdy przepinałam coś przy ogłowiu, sznurek razem z psem znalazł się koło Kaszmira. Ten najpierw ostrzegawczo machnął głową, a później przedni nogami postanowił pogonić „kolegę”. Pech chciał, że po drodze był mój bark. Nic poważnego się nie stało, ale tamtego momentu bardzo pilnuję swojego bezpieczeństwa, więc gdy następnym razem szalony chart postanowił się wybiegać wokół nas, trzymałam bezpieczną odległość od Siwego.

Dlatego, gdy po raz drugi ten sam bardzo niewybiegany chart wariował na placu mocno się zirytowałam. Planowałam tego dnia skoki, a gdy tylko zaczęłam galopować psiak postanowił mi towarzyszyć przy każdym kroku. Wierzcie mi lub nie, ale bardzo wyraźnie czułam, jak Kaszmir się spinał i próbował zachować resztki cierpliwości, żeby go nie zaatakować  i porządnie nie skopać. Właścicielka, ostrzegana przeze mnie już kolejny raz, nie potrafiła w najmniejszy sposób nad zwierzęciem zapanować, bo „on chce się tylko pobawić”. Zapraszam na plac zabaw. Ja chcę przeprowadzić trening w miejscu do tego przeznaczonym, a zamiast tego miałam przed oczami siebie wpadającą razem z koniem w przeszkodę, bo tuż przed nią coś przebiega.

Sami pomyślcie, jaki mógł być tego koniec…

A więc drodzy właściciele, jeśli chcecie odwiedzać stajnie z psami, pamiętajcie o smyczach. To bardzo przydatne wynalazki, które znacznie poprawiają bezpieczeństwo wszystkich, a jeśli nie macie możliwości zajmować się czworonogiem, bo na przykład jeździcie, to lepiej zostawcie go w domu.

Stajnia to przede wszystkim miejsce dla koni. To one są tu najważniejsze. Psy nie mają pierwszeństwa.

A Wy co sądzicie o połączeniach stajnia + pies?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s