Slow czy nie slow? O moim trybie życia

Ostatnio z każdej strony jesteśmy atakowani ideą życia w rytmie slow, jako opozycji  do szybkiego tempa, które narzuca nam codzienność. Stres, zła dieta, pośpiech. Pewnie każdemu z nas te słowa są znane. Jak nie z życia, to przynajmniej z reklamy. Z jednej strony coś ciągle nas ciągnie do przodu. Szybciej, lepiej, wydajniej, zaś z drugiej dobijają się do nas spokój, równowaga, celebrowanie chwil. A jak to jest u mnie?

DSC_0474.JPG
mod.: Michalina Kobus

Szybko czy wolno?

Staram się nie wpadać w stereotypowe i jednoznaczne określenia. Patrząc na ostatni miesiąc, moje życie zdecydowanie nabrało tempa. Od wyjazdu do wyjazdu, a pomiędzy wyjazdami jeszcze trochę dołożone. Cały czas miałam coś nowego do roboty, a wieczorami bez najmniejszego problemu zasypiałam zmęczona po intensywnych 12 godzinach. Jednak następnego dnia wstawałam szczęśliwa i zasuwałam dalej, bo niby czemu nie? Takiej prędkości nie miałam już naprawdę dawno, ale żadna z rzeczy, którą robiłam nie była wykonana „po łebkach”. Wszystko zostało skończone albo zwiedzone w 100% mimo, że miałam wtedy sporo spraw do załatwienia i kilometrów do przejścia.

Nie chodzi mi jednak o to, że pędzę przed siebie bez zastanowienia. Tak się oczywiście nie da, dlatego są momenty w ciągu dnia, kiedy czas na chwilę zwalnia. Zazwyczaj jest to w stajni, kiedy w spokoju czyszczę Kaszmira, a następnie na nim jeżdżę. Stajnia to miejsce, w którym nawet, jak się spieszę, bo muszę wracać do domu albo jestem zmęczona po porządnej pracy – odpoczywam i ładuję baterie, żeby za chwilę kontynuować życie w pełnym biegu!

Celebrując chwile?

Coraz częściej spotykam z poglądem, który mówi, że zamiast ciągle czegoś szukać, powinniśmy usiąść i zachwycać się tym, co mamy; celebrować  t ę  chwilę. Muszę przyznać, że nie do końca się z tym zgadzam. Owszem, powinniśmy cieszyć się i doceniać to, co mamy, ale nie widzę kompletnie nic złego w tym, że szukamy nowych, lepszych rozwiązań. Chcemy się doskonalić, a może znaleźć nowy sposób na siebie i swoje życie. Oczywiście wszystko z towarzystwem zdrowego rozsądku i z umiarem! Ja zamiast leżeć w hamaku i radować się śpiewem ptaków wolałam spakować walizkę i jechać do Sopotu przez tydzień nosić drągi i stojaki (ale to już skrajność :D). Po prostu nie widzę sensu w usilnym odnajdywaniu siebie w tzw.celebrowaniu momentów, zamiast robić to, co się uwielbia.

DSC_0507.JPG
mod.: Michalina Kobus

Nie widzę też potrzeby podziwiania czegoś, co nie spełnia naszych wymagań. Powinniśmy dążyć do udoskonalania siebie i rozwoju, jednak cały czas pamiętając, ile już udało nam się zrobić i być z siebie dumnym, mimo że nie osiągnęliśmy jeszcze wszystkiego. Chcesz ciągle próbować czegoś nowego? Czemu nie? Po co masz siedzieć w ciszy z książką, cieszyć się danym momentem i mieć z tyłu głowy, że to nie jest miejsce, w którym chciałbyś się znaleźć, bo właśnie trwa kurs, w którym mógłbyś wziąć udział? Przecież ciągłe życie na walizkach, zwiedzanie nowych miejsc, szukanie swojego miejsca na świecie też nie jest złe. Jeśli lubisz szybkie życie, zmiany, ale pamiętasz o swoim zdrowie, to nie widzę najmniejszych przeszkód, żeby żyć w ten sposób. Możliwe, że kiedyś się zmęczysz, a wtedy usiądziesz, odetchniesz i będzie celebrować momenty w swoim małym raju na ziemi.

Czy moje życie jest „powolne”? Nie jest. Jest moim intensywnym życiem w każdej postaci i wyciskam z niego, ile się da.

Tak jest po prostu najlepiej.

Po mojemu.

DSC_0480.JPG

Reklamy

4 thoughts on “Slow czy nie slow? O moim trybie życia

  1. Kochana, ale wcale nie ma potrzeby zyć według oczekiwań innych lub mody. Slow Life przeżywa teraz swoje 5 minut, ale to nie oznacza, że jak żyjesz na pełnych obrotach to jesteś dziwna i inna. Bardzo dobrze, że piszesz o tym śmialo, że nie do końca ten pomysł Ci leży – to ważne, aby żyć w zgodzie ze sobą.

    Polubienie

    1. Od jakiegoś czasu zastanawiało mnie to, że większość jednogłośnie stwierdziła, że slow life jest najlepszy. Mi to nie leżało, więc po jakimś czasie zdecydowałam wreszcie to przeklikać na bloga, bo miałam wrażenie, że slow life pojawia się, jako definicja życia zgodzie ze sobą. No nie prawda 😉

      Polubienie

  2. Też uważam, że najważniejsze jest żyć w zgodzie ze sobą i choć nie wszystko co się chce jest nam dane 🙂 i trzeba być przygotowanym na niespodzianki to najważniejsze aby przeżyć swoje życie, a nie żyć życiem innych 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s