Wena – małe, wredne stworzonko

Chyba wszyscy dokładnie wiemy, czym jest wena. Możemy znaleźć wiele synonimów tego słowa: natchnienie, zapał twórczy, łatwość i zdolność tworzenia. Moim zdaniem, jest to też coś, co daje nam dużego kopa do działania i motywuje nas. Ciężko jest w życiu obejść się bez weny, bo to ona pozwala nam na wzniesienie się ponad rzeczywistość i zwykłe rzeczy; prowokuje nas do zmian i szukania innej drogi. I wszystko byłoby pięknie, gdybyśmy na pojawienie się weny mieli wpływ. A zazwyczaj nie mamy.

DSC_0025

Kiedy przychodzi?

Myślę, że doskonale znacie to uczucie, kiedy chcielibyście zrobić to coś. Ugotować pyszny obiad używając przypraw, na które wcześniej nie wpadliście. Problem polega na tym, że siedzicie właśnie w pociągu/autobusie/tramwaju. Albo może macie ochotę coś namalować, tylko spędzacie czas na nudnej, ale bardzo potrzebnej lekcji albo już prawie zasnęliście pod ciepłą kołderką? Powiem Wam jednak, że najgorzej jest, kiedy siadacie do lekcji lub nauki i do głowy zaczynają się dobijać dziesiątki pomysłów na wpisy oraz teksty i dokładnie tyle samo gotowych zdań do przepisania na komputer. Ręce świerzbią, a palce zaczynają klikać po nieistniejącej klawiaturze. Tylko sinusy, logarytmy i inne funkcje za nic nie mogą się przebić. I pojawia się trudne pytanie – powinność i możliwa utrata pomysłu czy popłynięcie z weną i zostawienie obowiązków na dalekim brzegu biurka.

DSC_0024

Albo nie przychodzi?

Wena doskonale wie, kiedy jest potrzebna, co oznacza, że dokładnie wie, kiedy się nie pojawić. Kiedy koniecznie musisz napisać interpretację jakiegoś tekstu kultury; ten post na blogu, o którym myślałeś ostatnio nad matematyką; ważne wypracowanie czy służbowy tekst. Wena bardzo nie lubi przybywać, gdy chcesz zjeść coś innego na śniadanie, ale nie masz pomysłu co albo gdy chcesz się ubrać inaczej niż zwykle, bardziej elegancko, pobawić się strojem. Nie, wtedy wena ma odpoczynek, bo przecież nie można harować 24/7.

DSC_0034

Oswoić wenę?

Jak już, mam nadzieję jednogłośnie, ustaliśmy na początku, wena ma bardzo pozytywny wpływ na nasze życie, dlatego warto dojść z nią do porozumienia. Nie udało mi się tego osiągnąć w 100%, ale widzę poprawę. Przede wszystkim warto zawsze mieć przy sobie coś do notowania – założyć zeszyt na twórcze pomysły i trzymać go przy łóżku, nosić małe karteczki i mieć je w szufladzie przy biurku albo po prostu zapisywać w kalendarzu. W ostateczności może być notatnik w telefonie, ale mnie pisanie w ten sposób zniechęca. Ważne jest też czasami poddanie się wenie, żeby nie wyjść z wprawy. Nie można ciągle dusić w sobie pomysłów. Co zrobić, kiedy potrzebna nam wena nie przychodzi? Przeczytać kilka stron dobrej książki; obejrzeć obrazki/malunki/inne dzieła sztuki, które nas pobudzają i zmuszają do zastawienia; posłuchać muzyki albo kogoś, czyje słowa przywołują wenę i od razu chce nam się działać. Pomaga też zwykły początek pracy, bo nagle okazuję się, że jakoś to poleciało i nie wiadomo skończyliśmy.

DSC_0015

Jak widzicie wena jest, kiedy jej nie potrzeba albo chowa się, gdy jest niezbędna. Czasami trzeba jej ulegać, a czasami bardzo ładnie prosić, żeby się na nas nie obrażała i wspierała nas dalej. Trzeba ją karmić porządnymi lekturami i widowiskami, trzeba o nią dużo dbać i pielęgnować. Podsumowując, trzeba się wokół niej dużo nachodzić. Bo wena to małe, wredne stworzonko. Tyle i aż tyle.

A wy macie jakieś pomysły i sposoby na radzenie sobie z niesforną weną? Podzielcie się w komentarzach!

Jeśli spodobało Ci się, to co piszę zapraszam na Instagram oraz na Fanpage Clanestiny. Twoja aktywność będzie dla mnie znakiem, że to, co robię podoba się nie tylko mi.

DSC_0019.JPG

Reklamy

6 thoughts on “Wena – małe, wredne stworzonko

  1. Mój sposób – odpuścić. Jak tylko przestaję intensywnie myśleć jak np. ozdobić stół/dom na święta, jak zmienić wystrój w ogródku itp. ONA (wena) nadchodzi!!! A że jest to zwykle 4.30 rano – no cóż kapryśne „stworzonko”. Pozdrawiam i dziękuję za naprawdę świetny wpis!

    Lubię to

  2. Mi się najbardziej wszystko „chce” albo rano kiedy trzeba iść do pracy albo wieczorem kiedy idę spać – czego to ja sobie wtedy nie zaplanuję na następny dzień, tydzień, miesiąc …
    góry bym mogła przenosić, tylko czy planowanie to też wena? 🙂

    Lubię to

  3. Ostatnio mąż podsunął mi artykuł o tym, kiedy jesteśmy najbardziej kreatywni i kiedy wpadają nam do głowy najlepsze pomysły. Podobno właśnie wtedy ,kiedy totalnie o nich nie myślimy i nie staramy się usilnie niczego wymyślić. Pomagają też powtarzalne czynności, nad którymi nie musimy za bardzo myśleć – stąd wena często nachodzi nas pod prysznicem albo na spacerze.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s