#7 Kaszmirowy Końsweek…

...czyli co nowego u Siwego!

Dzisiejszy dzień jest bardzo szczególny, dlatego wpis pojawia się wyjątkowo we wtorek. Otóż mamy dzisiaj 23 lutego 2016 r., czyli piękne, okrągłe 10 urodziny Kaszmirowego Potwora. Dlatego przedstawiam Wam krótki wpis o tym jak to z tymi Kaszmirowymi urodzinami bywało.

p11202131

Pierwsze wspólne urodziny Kaszmira obchodziliśmy bardzo hucznie. Był tort i goście, a pogoda nie przeszkadzała aż nadto, błota tylko sporo wszędzie pływało. Pojawił się jeden malutki problem – jubilat nie chciał  zjeść tortu. Właściwie chciał dopóki można było wybrać z niego marchewki i jabłka. Później już był passe i idealnie nadawał się do oplucia wszystkich i wszystkiego. Na szczęście goście mieli większy apetyt i nic się nie zmarnowało, jak to planował zrobić K. Przecież ściany w glucie są takie super! 😉

Kolejne urodzinki przypadły bardzo śnieżną porą. Kaszmir tym razem dostał mesz, zamiast tortu z siemienia. Ucząc się na błędach sprzed roku, dałam siemienia mniej, a więcej owsa i suszonych oraz świeżych owoców. Zasmakowało, ale Kaszmir nadal zbytnio zadowolony z prezentu niestety nie był.

Dlatego też rok później, kiedy Siwy kończył 8 lat postawiłam na owies ze różnorakimi smakołykami. I tutaj była radość, a wiaderko było wielokrotnie przeszukane czy nic więcej w nim nie zostało. Pogoda wtedy była fenomenalna! Dobre 15 stopni było, bo pamiętam, że w samym bezrękawniku chodziłam. Myślę, że różnica temperatury między tymi a poprzednimi urodzinkami wynosiła  dobre 25 stopni.

W zeszłym roku, na  swoje ostatnie „pojedyncze”, czyli już 9 urodzinki, Kaszmir przez przypadek dostał najlepszy prezent, jaki mógłby mu się trafić. Skutkiem wielu przykrych i niespodziewanych zdarzeń, tuż przed 23 lutego wylądowaliśmy w nowej stajni z warunkami o niebo lepszymi niż w poprzedniej. Na same urodzinki była już tylko symboliczna marchewa i jabłuszka od stajennych.

Tegorocznych urodzin nie obchodzimy jakoś szczególne tzn. udało nam się trochę pojeździć po tygodniowej przerwie, więc zawsze jakaś odmiana. Z racji okrągłej rocznicy Kaszmir zajadał się 10 marchewkami i 10 jabłuszkami. Na koniec rzucał z radości wiaderkiem po boksie (naprawdę! Kaszmir ostatnio wszystkim rzuca. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo spadnie skrzynia z paki, czego niektórzy – ja! – mogą nie przeżyć) i jednocześnie przed tym wiaderkiem uciekał, bo to taaaaaaaakie straszne. Bardzo wesoły był mój dojrzały 10-latek i szybko zapomniał o strachu na nowej hali.

Tyle ode mnie dzisiaj w ramach krótkiej historii Kaszmirowych urodzinek. Ja życzę mu przede wszystkim zdrowia, bo dzięki temu wszystko jest możliwe!

Jeśli spodobało Ci się, to co piszę zapraszam na Instagram oraz na Fanpage Clanestiny. Twoja aktywność będzie dla mnie znakiem, że to, co robię podoba się nie tylko mi.

 

Reklamy

4 thoughts on “#7 Kaszmirowy Końsweek…

  1. Jak ja kocham zwierzaki, a konie to już na maksa, kiedyś myślałam, że będę jeździć, ale się zraziłam i teraz mam opory, ale to długa historia. 100 lat dla Kaszmira, a przede wszystkim dużo zdrówka :*

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s