Jestem blogerką?

Cześć! Jak wiecie jestem Ola i lubię matematykę.

W sumie to tylko statystykę.

Właściwie to statystyki.

I to tylko te na blogu.

darmowe-zdjc499cia-4

Dzisiaj wpis z rodzaju tych z mojego życia wziętych, czyli krótka historia o tym, jak wpadłam w zaległości, bo założyłam bloga, a chwilę wcześniej konto na Instagramie.

Początki

Ta chwila, gdy dodajesz pierwszy post i nikt. Noone. Nobody. Personne. Nikt nie chce wejść i przeczytać. Dodajesz zdjęcie i informacje na Instagrama. Po 15 minutach sprawdzasz i jest! Jedna osoba! Ta pierwsza i jedyna! Skaczesz z radości aż pod sufit, teraz jesteś już blogerem. Masz czytelników. Właściwie czytelnika, ale nie czepiajmy się szczegółów proszę Państwa.

Prawdziwa kariera…

Mija doba, kilka osób lubi Twoje zdjęcia, część z nich weszła przez linka na bloga i są. Dwoje! Troje! Teraz już naprawdę masz czytelników. Jesteś kimś w niezmierzonej blogosferze. Świetlana przyszłość przed Tobą, będziesz robić na tym niezły biznes!

Rzucasz szkołę, wycofujesz deklarację maturalną (na szczęście jeszcze był czas!) i zabijasz się dechami w pokoju. Piszesz i piszesz, czekasz, zakładasz fanpage.*

darmowe-zdjc499cia12

…i jej koniec?

I nagle pewnego dnia pobijasz rekord. 34 osoby przeczytały Twojego bloga (albo kliknęły przez przypadek, ale to znowu szczegół!), a następnego dnia jest ich już 135. Teraz wiesz, że podjęłaś świetną decyzję, a szkoła jest bez sensu. Radość ogromna i nieobliczalna! Cieszysz się tak, że zaczynasz mieć zaległości. W życiu. Nie wiesz co, gdzie, jak i kiedy. Nikogo nie widujesz, oprócz najlepszego przyjaciela – laptopa. Zapominasz, że masz konia. Jak to konia? To jest jakieś zwierzę, tak?

I po pewnym czasie stwierdzasz, że warto było spróbować i zacząć to całe blogowanie. Dochodzisz jednak do wniosku, że nie do końca tak miało to wyglądać. Kiedyś wypadałoby się ogarnąć. I wtedy zaczynasz szukać biurka, które podobno gdzieś tu kiedyś stało, ale zniknęło pod stertą papierów. Kalendarza, bo chcesz zacząć planować i organizować oraz czegoś poza ekranem, bo podobno coś poza nim istnieje.

I wracasz do rzeczywistości.

Małe wyjaśnienie

Historia przeze mnie przedstawiona, w pewnej części prawdziwa, nie ma żadnych wartości edukacyjnych. Jest tylko wielkim podziękowaniem ode mnie dla Was! Dziękuję, że jesteście! Każde Wasze klik tu, na Instagramie, i like na Facebook’u wywołują u mnie ogromną radość. Klikajcie zatem dalej i cieszcie się tym razem ze mną.

darmowe-zdjecia36

*Nie, nie rzuciłam szkoły. Zdana matura potrzebna mi na różne kursy. Ten fragment miał na celu dodanie sytuacji dramatyzmu. Udało się? 😉

Zdjęcia z dzisiejszego wpisu pochodzą z banku darmowych zdjęć jestrudo.pl

Reklamy

8 thoughts on “Jestem blogerką?

  1. Widzę tu lekkie zacięcie literackie z tzw. nutką dramatyzmu, a może tak jakaś książeczka, chociaż powiastka?!?!?! Może przed Tobą świetlana przyszłość blogersko-pisarska?!? Tekścik bardzo fajny w czytaniu, wciąga, jednak zdecydowanie popieram Ciebie – maturka może się przydać a nawet nie zaszkodzić ! A że lubisz matematykę… no cóż, to nie jest ciężka przypadłość i nawet nie trzeba się z niej leczyć ! Fajowego dzionka i morza pomysłów !!!

    Lubię to

  2. Będziemy klikać!!! I raczej zdaj maturkę bo nie tylko do kursów się przydaje! Trzymam kciuki za powodzenie tak bloga (obyś miała jak najwięcej „liczenia”) jak i planów maturalnych!!!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s